poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Nagietek

Dzień dobry wszystkim. W tym poście opublikuję moje opowiadanie. Mój rękopis został napisany dla mojego przyjaciela.
Inspiracją do jego powstania był mój sen.
Miłego czytania;-)
  W krainie bliżej nie określonego położenia, pomiędzy krystalicznie czystymi lodowcami o przepięknej błękitnej barwie rósł kwiat. Kwiat ten miał niesamowite właściwości, dawał on wieczną młodości. Aby ją dostać wystarczy modlić się za kwiat.
   Niestety kwiat nie był doskonałym. Gdy osoba, która się za niego modliła przestała się modlić kwiat umierał a z nim  modlący się za kwiat.
    Pewnego dnia zwiędły kwiat odnalazł młody chłopak. Młodzieńcowi zrobiło się żal Nagietka więc zaczął się za niego modlic. Kwiat szybko wrócił do życia i zaczął śpiewać chłopcu w podziękowaniu.
    Chłopiec modląc się nie spał, nie jadł, nie odczuwał zimna. Był bardzo szczęśliwy, kwiat i człowiek zostali przyjaciółmi.
     Śpiew Nagietka był czasami szczęśliwy a czasami smutny. Śpiew jego był zależny od nastroju chłopca.
     Nagietek nie raz opowiadał chłopcu jak rósł na samotności, jak czekał na deszcz, który nie spadł.
     Pomimo wielu różnic dobrze się rozumieli i czuli do siebie taką samą miłość. Potrzebowali się nawzajem aby żyć. Żaden z nich nie potrafił już być samotnym.
      Pewnego smutnego dnia chłopiec przestał się modlić a kwiat przestał śpiewać. Chłopak umarł obok uschniętego kwiatu.
Będą juz tak leżeć zawsze. Ich ciała zostały ale dusze zawsze będą razem.


Opowiadanie ze specjalną dedykacją dla mojego Nagietka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz